Najlepszy przyjaciel projektanta ~ Przemysław Śmit

Poznaj podstawy działania prawdopodobnie najlepszej aplikacji do projektowania. Czym jest i jak działa Figma?

Figma to program, który już w planie darmowym prezentuje swoim użytkownikom bardzo wiele potrzebnych funkcji. Łatwo go nie docenić, bo aplikacje, które nic nie kosztują postrzegane są jako niewystarczająco dobre, bądź przeznaczone jedynie dla początkujących.

W przypadku Figmy to – jakże mylne – wrażenie może być dodatkowo pogłębione przez fakt, że jej interfejs zaprojektowano niezwykle prosto, a dzięki temu przejrzyście. Zdawać by się mogło, że zaawansowany program do projektowania stron internetowych lub aplikacji mobilnych powinien wręcz odpychać poziomem skomplikowania z racji na ogrom możliwości. Ponadto, program działa także w przeglądarce i już nie raz słyszałem od innych projektantów, że Sketch, Adobe XD są lepsze, bo mają dedykowane aplikacje. Jakież było ich zdziwienie, gdy okazało się, że Figma to również aplikacja natywna dostępna na każdy system operacyjny.

Figma – kompleksowe narzędzie do projektowania

Figma zaskakuje, oferując wszystko, czego designer może potrzebować oraz prezentuje to w bardzo przystępnej formie.

Na wstępie pragnę pokazać drobne, ale bardzo ważne udogodnienia oferowane przez Figmę. Nie są to sprawy imponujące rozmachem, ale w codziennej pracy projektowej okazują się nieprzeciętnie pomocne.

Przykładem takiego udogodnienia jest choćby możliwość importowania wielu obrazków jednocześnie w klarowny sposób. Wystarczy skorzystać ze skrótu klawiszowego Ctrl+Shift+K, aby przenieść wybrane zdjęcia na odpowiednią warstwę i tam je umieścić jedno po drugim. Co więcej cała operacja jest widoczna w czasie rzeczywistym a to niezwykle ułatwia utrzymywanie porządku.

Jeżeli przypominasz sobie każdą uciążliwą sesję uzupełniania projektu rzeczywistą zawartością, to wiesz jak koszmarną czynnością jest dodawanie mnóstwa obrazków czy tekstów. Na szczęście istnieją sensowne rozwiązania, które pozwalają uporać się z tym nieprzyjemnym zadaniem w ciągu nawet nie minut, a sekund.

Co wyróżnia Figmę?

“Przejrzystość” to słowo klucz, jeśli chodzi o zrozumienie, jak dobrą aplikacją jest Figma

Wyjątkowo łatwo zmienia się w niej nazwy oraz numery, jakie przyporządkowano warstwom, obiektom itp., dzięki czemu  w razie jakiejkolwiek potrzeby można zmienić system nazewnictwa i klasyfikacji. To samo dotyczy dodawania opisów i imion do styli oraz reorganizowania elementów projektu.

Pracując w Figmie, można prowadzić sprawny system działania. Dodatkowym smaczkiem są emotikony, którymi można oznaczać stopień postępów w pracy, co szczególnie przydaje się w sporych zespołach.

Figma to przede wszystkim wygoda, szybkość i użyteczność

W wygodny sposób można także zmieniać instancje, dzięki możliwości przesunięcia jednego komponentu na drugi, bez zaburzenia całego układu. Praca z właściwościami obiektów to także czysta przyjemność – można kopiować i wklejać wszystkie lub wybrane oraz korzystać z nich, wyszukując podobne rzeczy.

Skalowanie obiektów wraz z ich cechami wymaga jedynie przytrzymania klawisza “K”, a w razie chęci zachowania proporcji także przycisku Shift. W ten sposób wszelkie właściwości oraz wymiary danego elementu zostaną odpowiednio zwiększone lub zmniejszone.

Sytuacja nie wygląda inaczej z ramkami – przycisk Ctrl (albo Cmd) pozwala na zmianę ich rozmiaru, bez naruszenia warstw oraz obiektów w środku. Przydaje się to przy projektowaniu dla różnych rozdzielczości.

Figma to nie Photoshop, jest lepsza i obsługuje różne formaty graficzne

Podczas projektowania strony internetowej lub aplikacji mobilnej nierzadko zachodzi potrzeba stworzenia jakiejś grafiki lub kształtu, a w szczególności łuku od nowa. W ten sposób tworzymy niezbędne elementy, takie jak np. ikony ładowania.

Oprócz możliwości kreowania elementów strony albo aplikacji na żywym organizmie projektu, mamy też opcję dodawania gifów. Możemy sprawdzić więc, jak przebiegnie interakcja potencjalnych użytkowników z naszym prototypem.

Gdy na dobre już rozkręcimy się w działaniu, zaczniemy rozbudowywać drafty i dodawać lub kreować kolejne ich elementy istnieje ryzyko, że gdzieś po drodze zagubimy się w akcji.

Zawsze istnieje szansa, że optymalny poziom rozwoju danej strony czy aplikacji osiągnęliśmy kilka warstw i kilkanaście opcji temu.

Jak zadbać o porządek w trakcie projektowania?

W tym miejscu Figma oferuje nam bardzo wygodne narzędzia czyszcząco-przywracające, nie mówiąc już o samej opcji grupowania elementów w folderze za pomocą zmieniania odstępów między plikami. Oferuje do tego opcję „Tidy Up”, sprawiając, że rearanżacja obiektów nie stanowi problemu.

Najbardziej użyteczny może okazać się jednak powrót do jednej z dawnych wersji projektu, co możemy zrobić, wybierając właściwy moment na osi czasu po prawej stronie ekranu. Korzystając z tego rozwiązania, nie jesteśmy zmuszeni cofać się w pracy, a po prostu wybieramy miejsce, do którego chcemy wrócić. I gotowe.

Możemy swobodnie poruszać się po osi czasu, a do tego kluczowe punkty w rozwoju projektu jesteśmy w stanie oznaczyć przy pomocy generatora linków.

Figma oferuje także unikalny sposób na porządkowanie pracy w sensie generalnym. Dzięki Figma Pages web designerzy mają ułatwione zadanie w zakresie tworzenia systemu działania w zależności od własnych preferencji.

Pages to nic innego jak elastyczne podstrony, które znajdują się lewej stronie ekranu. To jaką kategoryzację przyjmiemy, jest zależne już wyłącznie od nas.

Jeżeli projektujemy aplikację, która ma działać na różnych platformach, to bardzo sensownym rozwiązaniem będzie systematyzacja według rodzaju systemu lub rozmiaru wyświetlania. W ten sposób każdy z podprojektów będzie tworzony przystająco lecz z uwzględnieniem różnic. Dodatkowym ułatwieniem jest fakt, że w Figmie zawarte są gotowe ramy i limity.

Inną metodą na uporządkowanie pracy będzie podział według funkcji

Przyda się on szczególnie gdy dana aplikacja ma mieć różnorodne zadania i działa przy niej liczny zespół. Takie rozwiązanie gwarantuje przejrzystą pracę nad projektem całościowo oraz nad poszczególnymi jego częściami bez wprowadzania zbędnych barier. Kolejnym plusem jest tutaj możliwość testowania danych prototypów niezależnie od siebie.

Ciekawą funkcją wydaje się także systematyzacja molekularna. Tutaj nasz projekt traktujemy jako konstrukcję, składającą się z cząsteczek tworzonych przez pogrupowane atomy. Każda z Figma Pages stanowić może jeden taki atom, co w rezultacie da nam podstrony poświęcone typografii; ikonom; przyciskom; formularzom; logotypom itd.

Atomic Design – bo tak brzmi nazwa tej metody w oryginale – w znacznym uproszczeniu polega na budowaniu kolejnych coraz bardziej zaawansowanych układów z jednostek podstawowych czyli atomów. One tworzą cząsteczki (molekuły), takie jak np. okienka wyszukiwania.

Z molekuł powstają organizmy, czyli rozbudowane układy tworzące istotne elementy interfejsu. Przedostatnim stadium rozwoju naszego projektu jest szablon, czyli niemal gotowy projekt “zlepiony” z molekuł. Dodanie do niego rzeczywistej zawartości przeniesie nas do finalnego poziomu zaawansowania, znanego jako strona.

Atomic Design, czyli dlaczego warto wspomnieć o komponentach w Figmie?

Bardzo praktycznym rozwiązaniu, szczególnie sprzyjającemu Atomic Design. Figma Components umożliwia wprowadzenie do swojej biblioteki elementów, które będą automatycznie aktualizować swój wygląd, nawet jeżeli zostały już wcześniej rozmieszczone. To tak, jak gdyby wprowadzać zmiany na poziomie genetycznym. Wystarczy zmienić cechy wzorcowego komponentu, by także i pozostałe tak samo się prezentowały.

Pamiętajmy, że Figma to program, który został napisany i zaprojektowany z myślą o użytkowniku

Lekko tylko wyolbrzymiając, swobodnie można powiedzieć, że jedynym ograniczeniem w korzystaniu z Figmy jest nasza wyobraźnia. Widać to w każdej cesze tego narzędzia – od wygodnego importowania obiektów po opcję kreowania własnych. Całe Figma Pages to też doskonały tego przykład na to, że nikt nie broni wybrać jednej z sugerowanych powyżej metod i przerobić jej po swojemu, dodając choćby aspekt chronologiczny.

Co najważniejsze i co będę podkreślał przy każdej okazji, wszystko co oferuje Figma jest zaprojektowane bardzo przejrzyście. Kafelki Pages nie odstraszają, a wręcz proszą o bycie wykorzystanymi.

Projektowanie dla wielu rozdzielczości to w Figmie pestka.

Lista presetów z rozdzielczościami przygotowanymi pod konkretne urządzenia nie mogłaby prezentować się prościej, a przy tym bardziej czytelnie. Minimalistyczny wygląd stron z projektami i zespołami nie pozostawia żadnych wątpliwości, co do jakości Figmy w kontekście porządkowania zadań zespołowych – szczególnie w wersji premium, która umożliwia udostępnienie dowolnego projektu dowolnej osobie.

Dlatego właśnie, gdybym miał powiedzieć, co cenię w Figmie najbardziej, powiedziałbym, że – oczywiście – przejrzystość. Na drugim miejscu wśród zalet znalazłaby się szybkość, ponieważ działać w niej można naprawdę błyskawicznie.

Przykładem tego jest, choćby wspomniana na początku, funkcja importowania plików graficznych. Świadczy o tym wysoki poziom optymalizacji programu w zakresie podstawowej płynności działania. Przejawia się to faktem, że w Figmie pracujemy online – inaczej niż w np. w Sketchu.

Dzięki temu kopiowanie elementów między projektami nie wymaga mozolnego otwierania dużych plików stacjonarnych. 

Aplikacja ta jest ciągle rozwijana i wzbogacana o nowe przydatne funkcje, a przy tym pozostaje przejrzysta, szybka i nienachalna. Sprawdzenie jej możliwości rekomendowałbym każdemu web designerowi, a szczególnie tym najbardziej sceptycznym, co do możliwości programu operującego w przeglądarce. Figma jest jednak tak naprawdę narzędziem dla każdego, kto szuka alternatywy wobec najpopularniejszych narzędzi. Można znaleźć tutaj wszystko, co oferują inne programy i jeszcze trochę więcej.

Przemysław Śmit – prawa ręka pająka, w grupie Spider’s Web odpowiedzialny za rozwój serwisów internetowych należących do grupy. Ma kilkanaście lat doświadczenia w marketingu cyfrowym. Zawodowo product designer, manager, przedsiębiorca, freelancer i ekspert SEO. 

Przemysław Śmit

Przewodnik po przyszłości – recenzja książki „Kliknij tutaj, aby zabić wszystkich” ~ Sebastian Jagła

Recenzja książki: Bruce Schneier, Kliknij tutaj, aby zabić wszystkich. Bezpieczeństwo i przetrwanie w hiperpołączonym świecie, Helion 2017

“Kliknij tutaj, aby zabić wszystkich” Bruce’a Schneiera to jedna z tych książek, które niełatwo się czyta. Powodem jest jej tematyka, czyli bezpieczeństwo cyfrowe. Jedni oburzają się, że zbyt mało interesujemy się sprawą; inni – dziwią, że nie słyszeli o niej wcześniej, a cała reszta najchętniej zmieniłaby temat na ciekawszy.  W lekturze na pewno pomaga prostota, z jaką autor przedstawił tak złożoną i obszerną kwestię. Tworząc produkty dla użytkowników, projektant doświadczeń potencjalnie wystawia ich na zagrożenia tego, czym stała się dzisiejsza sieć – dzikiego zachodu pełnego cyfrowych wojsk, szpiegów, hakerów i ogromnych firm, wykradających dane. Schneier opisuje współczesną sieć, wyjaśnia, dlaczego taka jest; rekomenduje, co możemy z tym stanem zrobić i prognozuje, czy rzeczywiście to zrobimy. To właśnie część o możliwościach zmiany powinna być najbardziej  interesująca dla projektantów.

Projektując  rozwiązania cyfrowe, coraz częściej tworzymy kompleksowe produkty, które mogą potencjalnie narażać swoich użytkowników. Inteligentne auta mogą łączyć się z naszym telefonem i grać muzykę ze Spotify, ale przez to są podatne na ataki hakerskie. Jak pisze Schneier, uwzględnianie problemów i rozwiązań już w procesie projektowania może oszczędzić użytkownikom wielu trudów, kiedy zostaną narażeni na atak. Autor podchodzi do proponowanych przez siebie rozwiązań (samych w sobie dobrze przemyślanych i kompleksowych) w zdroworozsądkowy i skupiony na użytkowniku sposób przez co trudno nie mieć wrażenia, że część książki można by wydrukować ponownie pod tytułem „Nie każ mi myśleć [o bezpieczeństwie]”. Przykładem tego jest obrócenie porad takich jak; „nie klikaj w dziwne linki; nie używaj dziwnych nośników USB” w „projektuj tak, żeby dziwny link czy nośnik nie powodowały szkód, w końcu linki są do klikania, a nośniki do używania”. Oczywiście to nie projektanci UX odpowiadają za bezpieczeństwo realizowanych produktów czy usług, Jednak znając rozwiązania takie, jak np. autoryzacja dwuetapowa, ich korzyści i wady, mogą pomagać użytkownikom w świadomych decyzjach, dotyczących bezpieczeństwa w sieci.

Schneier pisze o wielu aspektach funkcjonowania we współczesnej sieci.  Bezpieczeństwo krajowe oraz zabezpieczenie samej demokracji to jedne z głównym kwestii poruszanych przez autora. Porusza temat z pozycji eksperta, jednak w sposób zrozumiały dla laika – nie oczekiwalibyśmy, że firma Sony obroni się przed militarną ofensywą na swoją siedzibę, więc dlaczego mamy spodziewać się, że obroni się przed cyfrowym atakiem ze strony Korei Północnej? Istotnym tematem jest też prywatność i bezpieczeństwo osób indywidualnych. Pewnie niewiele z nas pamięta, że banki zaczęły zabezpieczać karty płatnicze dopiero po obarczeniu ich odpowiedzialnością za oszustwa. Schneier proponuje podobny scenariusz związany z prywatnością danych i zabezpieczeniami urządzeń użytkowych.

“Kliknij tutaj, aby zabić wszystkich” to książka pełna nadziei i rozwiązań, ale też problemów i realistycznej wizji przyszłości. Nie jest to techniczny, ani  specjalistyczny tekst, ale pochodzi od jednego z najlepszych ekspertów na temat bezpieczeństwa na świecie, co przebija z każdej strony tekstu. W pewnym sensie Schneier napisał dla nas przewodnik po przyszłości, w którym uczy jak uchronić się przed niebezpieczeństwem w świecie coraz bardziej opartym na połączonych ze sobą urządzeniach. Jeśli skorzystamy w przyszłości z rad autora, na pewno nie pożałujemy.

Link do książki:

Kliknij tutaj, aby zabić wszystkich. Bezpieczeństwo i przetrwanie w hiperpołączonym świecie

Sebastian Jagła – Student kognitywistyki UW zainteresowany interakcją człowieka z komputerem w jakiejkolwiek formie i o jakimkolwiek czasie. W UX magazynie zajmuje się głównie kooperacją współpracy, ale również redakcją. Poza światem projektowania i HCI uwielbia rozmawiać o tematach etycznych, społecznych czy o filozofii.

Sebastian Jagła

Witamy 2020 – życzenia noworoczne!

Z okazji Nowego 2020 Roku, razem z autorami artykułów z UX Magazynu, chcielibyśmy złożyć naszym czytelnikom same najlepsze życzenia.

Wojtek Kutyła:
Pamiętaj o tym, że to, co robisz, ma wpływ na życie innych osób. Życzę Ci wytrwałości i otwartości, a także wiary w to, że możesz pomóc ludziom dookoła siebie i wnieść w ich życie odrobinę radochy. Jeśli mogę coś doradzić, zastanów się, czy nie uczynić roku 2020 czasem rozwoju osobistego. Skup się na eksploracji swoich wartości, popatrz w siebie, odpocznij i nabierz w płuca oddechu, który jest nam tak bardzo potrzebny. Odejdź od komputera. Idź do lasu i przytul się do drzewa (im bardziej omszałe, tym lepsze — uważaj na robaczki). Wszystkiego najlepszego z okazji nadchodzącego okresu obżerania się bigosem, choćby i wegańskim 🙂

Joanna Ostafin:
Na Nowy Rok chciałabym podzielić się z Wami moimi trzema refleksjami – życzeniami dla nas wszystkich:
1. Byśmy mieli w sobie dużo empatii – nie tylko wtedy, kiedy “pracujemy”, ale również poza – dla naszych współpracowników, dla naszych koleżanek, kolegów i całego otoczenia – by UX nam w duszy grał cały czas;
2. Żeby każdy z nas znalazł w przyszłym roku czas, by wprowadzić wokół siebie choć jedną zmianę, która wdroży to, czego się nauczyliśmy do realnego świata,
3. I na koniec – byśmy mogli zmieniać świat, a nie dowozić feature’y! Ale żebyśmy sami o tym pamiętali, że ponad rozwiązaniami najważniejsze jest dowożenie wartości. Powodzenia w 2020!

Katarzyna Cieślak:
Z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia życzę jak najwięcej możliwości prowadzenia konwersacji z najbliższymi nam osobami. Wyjścia poza ramy wszelkich interfejsów i skupieniu się na tym co tak jak głos jest niewidzialne dla oczu – radości i spokoju 🙂

Agnieszka Czyżak:
Henri Matisse mawiał, że „kreatywność wymaga odwagi” i ja w 2020 takiej właśnie odwagi Wam życzę. Odwagi do krytycznego myślenia, nieszablonowych pomysłów, prezentowania swojej pracy z dumą i zaufaniem do siebie, a także w konfrontacji i dyskusji.

Mateusz Kałamarz:
Życzę Wam, żebyście potrafili zarówno zauważać i cieszyć się nie tylko największymi, ale też tymi drobnymi, pozornie błahymi chwilami. Jednocześnie nie ma co ukrywać – życie nie składa się tylko z nich. Dlatego życzę Wam, żebyście pamiętali, że w tych mniej lub bardziej trudnych chwilach, macie w sobie siłę, żeby sobie z nimi poradzić. Przede wszystkim byście mieli w każdym z tych momentów empatię – nie tylko dla innych, ale też dla samych siebie.

Redakcja UX Magazynu:
Przede wszystkim uczcie się i rozwijajcie – życzymy Wam cierpliwości, wytrwałości i motywacji, aby za każdym razem sięgać po tę nową książkę, iść na kolejny kurs, czy przeczytać wartościowy artykuł. Rozwój to najlepsza inwestycja w siebie i życzymy Wam, aby nic nie ograniczało Was w jego realizacji.

Dobrego 2020 roku od nas wszystkich!

Końcoworoczne podsumowanie

Zbliża się koniec roku, więc chciałabym podsumować dotychczasową działalność UX Magazynu – pierwszego polskiego kwartalnika o projektowaniu UX.

W 2019 roku wspólnie z zespołem opublikowaliśmy dwa numery UX Magazynu. Premiera pierwszego miała miejsce w sierpniu i zostały w nim poruszone tematy takie jak strategia UX, projektowanie uniwersalne, rekrutacja i wiele innych. Drugie wydanie zostało opublikowane w listopadzie i znalazły się w nim m.in. artykuł o projektowaniu interfejsów głosowych, o projektowaniu z udziałem zwierząt oraz o design systemach.

Z każdym wydaniem staraliśmy się – i staramy się nadal – aby podejmowało różnorodne tematy, które są ważne, unikatowe i dobrze opisane.

Zacznijmy od początku. Sama idea stworzenia kwartalnika “UX Magazyn” powstała w listopadzie 2018. Głównymi pytaniami, jakie mnie wtedy nurtowały było:

•   Dlaczego czegoś takiego jeszcze nie ma? Nie ma popytu? Nie jest to żaden innowacyjny pomysł, czy nie ma chętnych?

•   Czy wszystko już jest w internecie i nie ma sensu tworzyć kolejnego źródła wiedzy, w dodatku płatnego?

•   Jak zadawać pytania nie sugerujące idei powstania pierwszego czasopisma na rynku?

•   Jak pokazać, że nie tylko zagraniczni, ale również nasi, są specjalistami i posiadają wartościową wiedzę do przekazania?

Pytań pojawiło się tysiące. Raczej jest mało prawdopodobne, że byłam pierwszą osobą, która wpadała na ten pomysł. Byłam za to pierwszą, która zaryzykowała.

Odpowiedzi na te pytania nie były oczywiste, i nadal nie są. Miałam na szczęście możliwość zweryfikowania odpowiedzi na niewielkiej grupie użytkowników, a wyniki zostały później potwierdzone przez rzeczywistość.

Cieszy mnie bardzo pozytywny odbiór wprowadzenia na rynek naszego branżowego czasopisma. Pomimo potknięć, które nam się przydarzyły, posiadamy stałą grupę obserwujących nas osób. Pomysłów na dalszy rozwój nadal jest mnóstwo – będziemy systematycznie je wprowadzać i od razu weryfikować.

Uważam, że w 2019 wprowadziliśmy powiew świeżego powietrza do branży. Już po kilku miesiącach pokazała się również konkurencja. Cieszę się z tego faktu, bo posiadając konkurencję, łatwiej jest utrzymać wysoki poziom kwartalnika. Ponieważ głównym celem UX Magazynu jest edukacja – wspieramy każde możliwe źródło wiedzy (oby rzetelnej) dostępne na rynku. Chciałabym jednak zaznaczyć, że modele biznesowe, nasz i konkurencji, są różne i prosiłabym o rozróżnienie ich.

Rozwój UX Magazynu zależy od wielu czynników. Zdania, co do przyszłości zawodu projektanta UX są podzielone – wierzę jednak, że koniec tej dziedziny nie nastąpi tak szybko. Bardzo dużo osób rozpoczyna swoją drogę zawodową z tą branżą i pokrewnymi, a wiele firm otwiera w tym zakresie nowe stanowiska pracy. Patrzę optymistycznie na rozwój naszej dziedziny. Może zmieni się nazwa zawodu, może nacisk kładzione będzie na bardziej holistyczne spojrzenie. Uważam jednak, że fundament będzie się opierał wciąż na tym samym.

Jako osoba odpowiedzialna za zespół, z dużą wdzięcznością mogę im pogratulować pracy jaką włożyli w rozwój UX Magazynu. Zespół ten składa się z bardzo zaangażowanych i pełnych pasji ludzi – i nie piszę tego, bo wypada, albo bo tak należy. Tak po prostu jest. Wszyscy z nich, razem ze mną, uczą się na błędach i rozwijają się, ulepszając każde kolejne wydanie, przechodząc przez każdy kolejny proces zbierania artykułów, korekty merytorycznej, stylistycznej i wiele innych. Jednocześnie każdy z nas pracuje lub studiuje na pełen etat w innej instytucji. UX Magazyn jest naszą pasją, która rozwijamy po godzinach.

Chciałbym również podziękować wszystkim autorom, którzy podzielili się na łamach UX Magazynu swoją wiedzą, doświadczeniem i obserwacjami. Bez Waszego wkładu nie powstałyby te dwa, bardzo wartościowe, wydania UX Magazynu.

UX Magazyn w 2019 roku miał okazję wpierać patronatem medialnym wydarzenia takie jak: Mobiconf, WUD Warszawa, WUD Wrocław, WUD Trójmiasto, PoWUD, UX Poland, DTI, Design Ways, Women in Technology, Women in Tech Summit, Santa Cloud, WIAD 20, User Conf, Polishopa. Z czego jesteśmy bardzo dumni. Wspieraliśmy również wiele innych UX-owych przedsięwzięć, reklamując je w naszym cotygodniowym poście z wydarzeniami na fanpage’u. Gratulujemy wszystkim prelegentom i organizatorom wydarzeń, którzy przyczyniają się do rozwoju przyszłych i obecnych projektantów.

W ciągu tego roku udało nam się również poprowadzić warsztaty – zarówno prowadzone tylko przez nas, jak i we współpracy z innymi osobami. Było mi niezmiernie miło niektórych z Was poznać – spotkanie na żywo jest o wiele przyjemniejsze niż pisanie przez messengera. Cieszę się, że jesteście zaangażowane i zaangażowani w samorozwój i ciągle chcecie się uczyć. Tak trzymać!

O dalszych planach UX Magazynu niedługo powstanie oddzielny artykuł. Już teraz zachęcamy Was do jego przeczytania – może ktoś z Was chciałby coś z nami zorganizować, napisać artykuł na bloga lub ma inny pomysł na współpracę? Dawajcie znać, wspierajmy się nawzajem!

PS. Dla osób, które obawiały się, że zamkniemy biznes po dwóch wydaniach, mamy bardzo dobrą wiadomość. Artykuły mamy już na czwarty numer 😉

Jeśli chcecie podzielić się z nami jakimikolwiek spostrzeżeniami, sugestiami, czy życzeniami, to serdecznie zapraszam do kontaktu.

My zabieramy się do dalszej pracy 😉

Do usłyszenia,

Karolina Płaskowicka 

Relacja UX Poland 2019

Na początku października nasza redakcja miała okazję nie tylko objąć patronatem medialnym UX Poland – jedną z największych konferencji branżowych w Polsce, ale też – wziąć w niej udział.  Co roku konferencja skupia polskich przedstawicieli branży i konsoliduje środowisko. Głównie polscy eksperci i ekspertki wygłosili prelekcje na szereg tematów, istotnych dla współczesnych projektantów – od etycznego projektowania w późnym kapitalizmie, poprzez pracę w zespole (jak do niego wejść i skutecznie w nim zostać, ale też, jak nim zarządzać), aż po projektowanie serwisu badań genetycznych przy porannej kawie.

Różnorodność tematów sprawiła, że sześć godzin nie dłużyło się. Organizatorzy sami przyznali, że próbują utrzymać balans między teorią a studium przypadku – coś, czego nie można pominąć bez pochwały. W końcu tak samo praktyczne przykłady pracy UX (takie, jak przedstawiły Allegro czy Mobee Dick), jak i teoretyczne ujęcie (jak podczas wystąpienia Kuby Kuleszy na temat “Projektowanie użytkowników w czasach ekonomii uwagi”) składają się na prawdziwie rozwijające doświadczenia.

Pierwszy dzień konferencji (przynajmniej części poza warszawską “Miłością”) zakończył się World Cafe – formą dyskusji tematycznej w grupach, której wynikami podzielono się następnego dnia na scenie. Niektóre wnioski powtarzały się – można to wybaczyć, była to pierwsza edycja z tą formą dyskusji – ale jestem przekonany, że każdy wyniósł chociaż jedną poradę, która przyda im się na przyszłość.

Porada dla początkujących: “Portfolio, portfolio, portfolio! Jeżeli nie wiesz, co zrobić, to znajdź jakiś problem wokół i spróbuj znaleźć propozycję rozwiązania!”

Porada dla zaawansowanych: “Jeżeli chcesz kogoś przekonać do wagi badań użyteczności, zaciągnij go na prawdziwe badanie pod pretekstem gwałtownej potrzeby osoby do notowania.”

Największe wrażenie na naszej redakcji zrobiła prezentacja procesu projektowania Higo – urządzenia telemedycznego, które ma pomóc szybko diagnozować podstawowe choroby bez wychodzenia z domu. Piotr Słowik opowiedział o trudach testowania fizycznych przedmiotów oraz o tym, jak wiele potrzeba było, żeby pogodzić interesariuszy ze świata medycyny z tymi, którzy mogą chcieć sprawdzić, czy ich dziecko jest chore przed wyjściem do pracy.

UX Poland dało scenę bardzo dobrze dobranym prelegentom i prelegentkom, z których każdy zaproponował coś swojego, odrębnego, dzięki czemu dziesiąta edycja tej konferencji była naprawdę warta uwagi.

P.S. Niektóre prelekcje z UX Poland 2019 są już dostępne na profilu konferencji na Facebook’u.

Sebastian Jagła – Student kognitywistyki UW zainteresowany interakcją człowieka z komputerem w jakiejkolwiek formie i o jakimkolwiek czasie. W UX magazynie zajmuje się głównie kooperacją współpracy, ale również redakcją. Poza światem projektowania i HCI uwielbia rozmawiać o tematach etycznych, społecznych czy o filozofii.

Sebastian Jagła